Planujecie ten jeden, jedyny dzień w życiu i pewnie nie raz łapiecie się na myśli: „A co, jeśli coś pójdzie nie tak?”. Przez 20 lat prowadzenia wesel i przeróżnych imprez widziałem już naprawdę sporo. Dobre wieści są takie: na 99% Wasze wesele przejdzie do historii jako genialna zabawa. Ale jako że w sieci roi się od czarnych scenariuszy, przejdźmy przez największe lęki Par Młodych – i zobaczmy, jak prosto można z nich wybrnąć.
1. Awaria sprzętu (DJ, kucharz, technika)
Sprzęt techniczny ma to do siebie, że bywa złośliwy – bez względu na to, czy mówimy o piecu na kuchni, czy o konsolecie DJ-a. Różnica między amatorem a zawodowcem polega na tym, co stało się, GDY ten sprzęt zgaśnie.
Jak to rozwiązuję u siebie? Nie ma opcji, żeby muzyka zamilkła. Na każdą imprezę zabieram:
- Kilka zapasowych mikrofonów i drugi komputer.
- Akumulatorowy głośnik z mikrofonem, który zagra nawet wtedy, gdy na sali całkowicie padnie prąd.
- Przetwornicę w busie na przypadek długiej awarii zasilania.
- Własną rozdzielnię z zabezpieczeniami przed przepięciami.
Życzę Wam, żebyście wybierali wyłącznie takich usługodawców, którzy mają potrojone zabezpieczenia na każdą ewentualność. Awarie się zdarzają – sztuką jest być na nie przygotowanym.
2. Opóźnienia na drodze i korki
Wypadek na trasie, kontrola drogowa, korek znikąd – dojeżdżając na salę, można trafić na wszystko.
Rozwiązanie jest jedno: zawsze wyjeżdżamy godzinę wcześniej, niż wymaga tego trasa. Mimo że na salę mamy czasem tylko 15 minut jazdy, ten godzinny zapas jest dla nas świętością. Wolimy wykorzystać ten czas na spokojne wypicie kawy z obsługą lokalu, dopracowanie szczegółów i przetarcie oświetlenia szmatką, żeby prezentowało się idealnie, niż rwać włosy z głowy w korku i ryzykować Wasz stres.
3. Niedopasowane menu (dietetyczne pułapki)
Macie wśród gości wegan, osoby na diecie bezglutenowej albo z silnymi alergiami? Nie zostawiajcie tego na ostatnią chwilę.
Co zrobić? Przekażcie obsługi lokalu dokładną listę takich osób i dopilnujcie, by miejsca były wyraźnie zaznaczone. Jeśli organizujecie słodki stół, zadbajcie o małe tabliczki z informacją, które przysmaki są np. wegańskie. Nasi goście na dietach eliminacyjnych często czują się na weselach wyalienowani – taki mały gest sprawi, że na pewno odwdzięczą się Wam ciepłym słowem!
4. Trudne relacje i konfliktowi goście
Pojawiają się obawy, czy rodzinne spory nie zepsują atmosfery? Spokojnie – przez 20 lat w branży podobna sytuacja zdarzyła mi się może dwa razy. To naprawdę rzadkie przypadki.
Moja rada:
- Złota zasada: Jeśli wiesz, że ktoś działa na wszystkich jak płachta na bukat i sieje zamęt – po prostu go nie zapraszaj. Niech zostanie w domu w swoim świecie i nie psuje Wam najważniejszego dnia.
- Monitoring przy stolikach: Jeśli musicie taką osobę zaprosić, poproście kogoś z zaufanych świadków o delikatny dyskretny podgląd, czy delikwent nie przesadza z alkoholem.
A co z przysłowiowym „weselnym wujkiem”, który po kilku głębszych przychodzi ustawiać DJ-a i chce przejąć ster nad imprezą? Po przejechaniu tylu wesel mam już na nich swoje sposoby. Porozmawiam, pożartuję, gość poczuje się obsłużony i uszanowany, a ja… i tak konsekwentnie robię swoje, dbając o Wasz wcześniej ustalony plan.
5. Sztywna atmosfera na początku
Boisz się, że goście będą siedzieć przy stołach jak na wywiadówce? Pamiętaj o jednej rzeczy: każde wesele to tak naprawdę dwie osobne imprezy.
- Część pierwsza (oficjalna): Goście wchodzą na salę, nie wszyscy się znają (kuzyn przyjechał z nową sympatią, znajomi z pracy widzą resztę pierwszy raz). To naturalne, że ludzie potrzebują chwili na oswojenie się z otoczeniem.
- Część druga (właściwa zabawa): Moment, w którym schodzi pierwszy stres i impreza nagle „przeskakuje” na wyższy bieg.
Co z tym zrobić? Dajcie ludziom czas! Na początku postawcie na spokojniejsze atrakcje – zatańczcie z dziadkami, zróbcie pamiątkowe zdjęcia, pochodźcie z drinkiem i porozmawiajcie z gośćmi. W pewnym momencie każda impreza przełamuje ten próg. Dobry DJ trzyma rękę na pulsie, wyczuwa ten moment i płynnie przechodzi od spokojniejszych klimatów do numerów, które wyciągną na parkiet absolutnie każdego.
6. Zła pogoda i ślub w plenerze
Deszcz, wiatr czy burza potrafią pokrzyżować plany na ślub w plenerze, dymne miny, prosecco bar czy strefę chilloutu.
Plan B to podstawa: W 9 na 10 przypadków pogoda dopisuje. Ale na ten 1 przypadek po prostu trzeba mieć alternatywę: możliwość przeniesienia ceremonii pod dach czy wstawienie prosecco baru do wnętrza sali. Z gotowym planem B żadna ulewa nie zepsuje Wam humoru!
Najważniejsze ostrzeżenie na koniec: Uwaga na „guru” z TikToka!
Na koniec muszę uderzyć w stół. W sieci (a zwłaszcza na TikToku) roi się od szemranych influencerów, którzy próbowali i próbują sprzedać Wam absolutnie wszystko: customizowane etykiety na piwo, zdrapki weselne, maszynki do krojenia kiełbasy i dziesiątki innych „niezbędnych” gadżetów.
Szczerze? W większości to zwykły zapychacz czasu i wyrzucanie pieniędzy w błoto. Widząc gości drążących zdrapki, żeby znaleźć twarz Pana Młodego, myślę tylko jedno: „Kolejna para dała się naciąć”. Ktoś zarobił, ktoś podrapał kartonik i dostał flaszkę, a czas zabawy minął bezpowrotnie.
Moja rada: Nie dajcie się namówić na te pierdoły. Postawcie na dobrą muzykę, pyszne jedzenie i świetne towarzystwo – to te rzeczy tworzą klimat, który wspomnia się latami.
Podsumowując…
Z większością problemów poradzi sobie doświadczona ekipa. Nie stresujcie się na zapas – cieszcie się przygotowaniami, a w razie małych potknięć na weselu nie panikujcie, tylko z uśmiechem szukajcie rozwiązań. Na pewno wszystko się uda!
Pozdrawiam i życzę Wam samych udanych imprez!
Twój DJ Weselny
